25 sierpnia 2015 roku. Wezuwiusz ‚wbiegnięty’! Byłem pod nim już dwa razy ale z braku czasu mogłem go tylko podziwiać z dołu. Do trzech razy sztuka.

Wg Wikipedii – ‚Wezuwiusz, zaliczany do starowulkanów, jest jednym z pięciu najniebezpieczniejszych wulkanów świata. Według ostatnich pomiarów, jego wysokość wynosi 1281 m.n.p.m., głębokość krateru – 230 m, średnica – 550-650 m. Dzisiejszy stożek znajduje się na kalderze utworzonej podczas wybuchu z 79 roku, kiedy to zostały zniszczone m.in. Pompeje. Od roku 1944 Wezuwiusz nie daje oznak aktywności.’ To w skrócie tyle.

GALERIA

[proponujemy oglądanie zdjęć w powiększeniu]

Bieg w kierunku Parku Narodowego Wezuwiusz zacząłem ze stacji Torre Annunziata i po pierwszych 7 km biegu uliczkami, później poboczem drogi dobiegłem do granicy parku w Caserma Forestale na wysokości ok. 350 m n.p.m. Idiotyczne przepisy zakazują poruszania się po parku narodowym pieszo lub rowerem. Na teren parku można wjechać tylko jednym z busów, które pnąc się później pod górę dymią czarnymi spalinami na potęgę. W przepisie tym chodzi oczywiście o zarabianie na turystach, a nie o ochronę przyrody. Musiałem więc kupić bilet wstępu za 22 euro, wjechać 7 km na parking pod stożkiem wulkanicznym, zjechać znów na dół, jeszcze na terenie parku, przed bramą, wysiąść z powodu ‚złego samopoczucia’ zaczerpnąć świeżego powietrza i ku zdziwieniu reszty pasażerów i protestów kierowcy pobiec z powrotem na szczyt. Kombinacja alpejska… ale nie widziałem wtedy innego bardziej logicznego rozwiązania.

Z początku biegłem dziurawymi, asfaltowymi serpentynami wśród piniowego lasu, by po minięciu parkingu dla busów na wysokości ok. 950 m n.p.m. wbiec na pumeksowo-żużlową ścieżkę prowadzącą już do krawędzi krateru. Było tam sporo przywiezionych ludzi, a nawet kiosk z pamiątkami i napojami. Z krawędzi krateru można podziwiać i wnętrze wygasłego wulkanu jak i przepiękną morską panoramę z wyspami Zatoki Neapolitańskiej, m.in. Capri i Ischa.

Obiegłem ogólnie dostępną ścieżką połowę krateru, a potem szutrowo-kamienną drogą rozpocząłem zbieg w północno zachodnim kierunku. Biegnąc później rozgrzanym asfaltem mijałem setki samochodów, stragany i sklepiki z pamiątkami. Po paru kilometrach na wysokości 600 m n.p.m. mija się najstarsze obserwatorium wulkanologiczne na świecie – Osservatorio Vesuviano.

Po ok. 1,5 h byłem w końcu wśród zacienionych, wąskich uliczek Torre del Greco. Byłem bardzo szczęśliwy ale i zmęczony nie i to nie tyle kilometrami, ale skwarem, słońcem i pyłem. Humor mi tylko mąciła stracona przez jazdę busem w tą i z powrotem godzina czasu. Gdybym wcześniej wiedział o zakazie pieszego poruszania się od strony Torre Annuziata, to od razu startowałbym w odwrotnym kierunku, z Torre del Greco, a zbiegłbym serpentynami wśród pinii i potem odbił w lewo w kierunku Pompei. Pompei, których to właśnie z powodu braku czasu nie zwiedziłem. Takie życie! Następnym razem to naprawię;)

PLAN TRASY

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

fourteen − 9 =