Pod koniec czerwca 2013 roku kilka dni spędziłem w Kotorze w Czarnogórze, u podnóża Alp Dynarskich. Postanowiłem wybrać się na szczyt Jezerski Vrh  (1.657 m n.p.m.) leżący w Parku Narodowego Lovcen. Co prawda Stirovnik jest wyższy od niego o blisko 100 metrów, lecz ze względu na istniejącą tam bazę wojskową jest zamknięty dla ruchu turystycznego.

Była to moja pierwsza tak ambitna biegowa wyprawa w góry. Co prawda Jezersky Vhr raptem o kilkadziesiąt metrów przewyższa naszą Śnieżkę (1.602 m n.p.m.) ale ja zaplanowałem wbiec na szczyt z poziomu morza. I nie korzystając z żadnych podwózek…

Niestety w Kotorze nie mogłem nabyć prawdziwej mapy turystycznej, więc musiałem poruszać się ‚na nosa’ i korzystać tylko ze znaków oznaczających szlaki, drogowskazów i kompasu. Ruszyłem ostro w górę szlakiem oznakowanym KT-7 w kierunku Krstaca. Po ostrych zakosach okraszonych wspaniałymi widokami dostałem się w końcu na asfaltowa drogę okrążający Park Narodowy Lovcen. Pokonałem prawie 950 m w pionie, a tylko 7 km szlaku! Aby uniknąć poruszania się uczęszczanymi drogami, wybrałem ścieżkę prowadzącą po północno-wschodnich zboczach Stirownika – w kierunku przełęczy pod Jezierskim Vrhem. Od czasu do czasu spotykałem znaki szlaku KT-7 lub trasy nr 751.

Trafiałem na powalone przez wiatr i lawiny drzewa. Połamane jak zapałki – miejscami leżały jak czesane grzebieniem, a czasami w nieładzie jak po wybuchu bomby. Przeciskałem się pod lub między nimi. Z duszą na ramieniu czasami przełaziłem po nich parę metrów nad ziemią… W trudnej sytuacji nie miałbym nawet możliwości skontaktowania się z kimkolwiek bo GSM nie miał tam zasięgu.

Po 4 godzinach w końcu wyszedłem na siodło z czerwoną skrzyneczką. Wewnątrz niej był zeszyt przeznaczony na wpisy o przejściu trasy. Chyba… Stąd było już widać budynek mauzoleum Piotra II Petrowicia Niegosza, szpecącego koszmarnie szczyt. Z parkingu na szczyt prowadzi tunel wydrążony w skale. Widok ze szczytu jest niesamowity – i ten widok jest najważniejszy – Zatoka Kotorska, cały Park Lovcen, Adriatyk i Jezioro Szkoderskie.

Wracając asfaltem wokół parku mogłem podziwiać widoki na Kotor oraz wyspy i półwyspy wdzierające się w Adriatyk. Nie spodziewałem się takich gór, dziewiczych ostoi leśnych i tak surrealistycznie wyglądającego mauzoleum na szczycie. Podsumowując – było ostro, po drodze sporo niewiadomych ale przede wszystkim – pięknie! 

Tym którzy się wybierają polecam nabyć dobrą mapę turystyczną.  A ja od tego czasu zdobyłem kilkanaście innych śródziemnomorskich szczytów. ‚Korona Morza Śródziemnego’? Może kiedyś…

GALERIA

[Proponujemy oglądanie zdjęć w powiększeniu]

PLAN TRASY

[niepełny zapis]

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

10 − seven =