Celem naszej wyprawy jest Dolina rzeki Czegem wraz z jej wszystkimi atrakcjami – malowniczymi przełomami i zamarzniętymi wodospadami. A także Eltjubju – Miasto Umarłych.

Opuszczamy Elbrus i kierujemy się do miasta Baksan. Niestety, nasz wehikuł z napędem na 4 koła uległ awarii w trakcie jazdy. Dlatego też w Nalczyku bierzemy samochód zastępczy – wysłużone taxi – Żiguli wraz z kierowcą. Przepakowujemy się szybko i wyruszamy na spotkanie przygody 🙂

Nasz wehikuł 🙂

... białe Żiguli - taxi z Nalczyka.

W górę rzeki Czegem

Ruszamy w dalsza drogę - pogoda prawie wiosenna. Pniemy się górę rzeki. Na początku łagodne stoki powoli tracą swa łagodność. Wyraźnie widać zmieniające się strefy klimatyczne, które odciskają swe piętno na florze - strefa lasów górskich, strefa kosodrzewiny i hale… Jak w Tatrach. Tylko że na Kaukazie lasy rosną jeszcze na wysokości 3.000 metrów n.p.m.

Góry

Stoki doliny stają się coraz bardziej strome. Perspektywa niweluje rozmiary gór. Dopiero porównanie tego do rozmiarów drzewa pokazuje faktyczny ogrom skał.

Przełomy rzeki Czegem

W kilku miejscach przełomy są bardzo wąskie. Poprowadzenie drogi wymagało wykucia specjalnych półek w ścianie.

Przełomy rzeki Czegem

Mieszkańcy doliny mówią, że miejscami urwiska mają ponad trzysta metrów głębokości. Podobno przy lepszej pogodzie można gdzieniegdzie wypatrzeć w dolinie rzeki resztki karoserii…

Spotkanie w Europie

Niespodziewanie zza zakrętu wynurza się może 10-letni chłopak. Na osiodłanym koniu. Mamy wrażenie, że czas cofnął się o kilkadziesiąt lat. Rozmawiamy. Junosza pyta nas, skąd jesteśmy? - Z Polski… to w Europie - odpowiadamy. Młodzian zawstydza nas swą ripostą - A niby gdzie my teraz jesteśmy? W Europie!

Czegemskie Wodospady

Zbliżamy się do dużych Czegemskich Wodospadów. Osiołek na tle zmrożonego szerokiego wodospadu wygląda niczym tandetna dekoracja do filmu przygodowego. Tylko, że to nie jest dekoracja.

Czegemskie Wodospady

Domy zdają się być oblane jęzorami lodu. Mieszkający w nich ludzie deklarują, że są potomkami pierwszych osadników. Wierzymy na słowo!

Do Miasta Umarłych

Przed nami kolejny punkt wyprawy - Eltjubju - Miasto Umarłych. Aby się tam dostać kilka razy wychodzimy z Żiguli, które grzęźnie w górskim błocie. W pewnym momencie aby jechać dalej musimy poodrzucać kamienie zagradzające przejazd. Mamy szczęście - w ostatnim czasie żaden wielki głaz nie zatarasował drogi. Gdy ponownie wsiadamy do samochodu, widzimy jak na drogę, którą przed chwilą przejechaliśmy staczają się nowe kamienie.

Miasto Umarłych

W końcu dojeżdżamy do wioski zagubionej w górach. Niedaleko jest granica z Gruzją. Na stoku góry w świetle zachodzącego słońca widzimy dziwne regularne budowle. Ściemnia się i nie mamy co liczyć na udaną sesję zdjęciową 😉 ale to nas nie zniechęca.

Miasto Umarłych

Jest to stare cmentarzysko. Najstarsze groby mają blisko 1.000 lat. Ale najbardziej zdumiewające są nowsze grobowce - liczące sobie 200 - 300 lat. Niczym domy przeniesione tu z innego świata stanowiły miejsce pochówku mieszkańców pobliskiej osady. Zdumienie - na ‚końcu świata’ jest nekropolia ze wspaniałymi - choć surowymi grobowcami.

Miasto Umarłych

Oprawę tej nekropolii stanowią granie Wielkiego Kaukazu. A niedostępność tego miejsca sprawia, że jest ono pozbawione komercyjnej otoczki. Bez wątpienia - w mym subiektywnym rankingu - najbardziej niesamowite miejsca jakie widziałem.

Powrót

Nasz przewodnik decyduje się na ryzykowny wariant drogi. Zamiast wracać do Nalczyka - jedziemy po oblodzonych i zaśnieżonych górskich traktach do Doliny Baksan. Na skróty. Kilka razy gubimy drogę. W dolinach mgła i noc skrywają przepaści. Przewodnik pociesza nas, że tutejsze urwiska mają nie więcej niż 100 m głębokości. Jakoś nie dodaje nam to otuchy. Na zmianę, idąc przed samochodem, wskazujemy kierowcy drogę. Przy bardziej ryzykownych odcinakach wysiadamy z samochodu. Gdy wspinamy się na przełęcz widzimy piękne, rozgwieżdżone niebie. Tylko te szakale… Trasę liczącą 18 kilometrów pokonujemy w dwie godziny. Gdy juz dostajemy się na ubitą drogę, kierowca mija bez zatrzymywania posterunki zdezorientowanych pograniczników. Wyjaśnia, że nie chce być skontrolowany. Na wszelki wypadek nie pytamy, dlaczego woli uniknąć kontroli...

PLAN

Get Directions

  show options

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

3 × 5 =